Wydanie nr 263/2019, Piątek 20.09.2019
imieniny: pokaż (13 imiona)Klemens, Mieczysława, Irena, Faustyna, Oleg, Eustachiusz, Eustachy, Fausta, Dionizy, Miłostryj, Barbara, Perpetua, Agnieszka
ReklamaKontakt
  • tvregionalna24.pl
  • zulawyimierzeja24.pl
  • tvsztum.pl
  • tvdzierzgon.pl

"Najważniejsze, żeby ludzie podjęli jakąś aktywność". W cztery oczy z Ryszardem Walendziakiem #5

fot. Michał Kruczkowski
Człowiek orkiestra malborskiego sportu. Ryszard Walendziak nie tylko sam prowadzi aktywne życie, jednak zachęcił do tego już mnóstwo ludzi z naszego miasta i okolic, poprzez organizację różnego rodzaju imprez sportowych. Jeśli chcecie się wgłębić w jego przygodę ze sportem, poznać, jak wygląda przygotowywanie sportowych wydarzeń, a także dowiedzieć się, jakie jeszcze imprezy odbędą się w naszym mieście, to koniecznie musicie przeczytać poniższy wywiad.

 

Czy już od dzieciństwa przypuszczałeś, że Twoja przyszłość będzie tak mocno związana ze sportem?

Tak samo, jak moi rówieśnicy, od rana do wieczora spędzaliśmy czas na boisku i od tego się zaczęła ta cała sportowa pasja. Przez 21 lat grałem w piłkę nożną w różnych klubach. Przez to także trafiłem do wojska, gdzie też uprawiałem piłkę nożną i inne dyscypliny.

 

Jako trener lub zawodnik miałeś styczność z futsalem, koszykówką, siatkówką, ringo, biegami przełajowymi, nordic walking, tenisem ziemnym, i pewnie mógłbym jeszcze dalej tak wymieniać. Można więc powiedzieć, że jesteś trochę jak da Vinci sportu. Czy masz w ogóle ulubioną dyscyplinę?

Zdecydowanie piłka nożna, zawsze była to dla mnie topowa dyscyplina. Uprawiałem ją przez 21 lat, więc już chyba do końca życia zostanie ona na pierwszym miejscu.

 

Byłeś też sędzią piłkarskim. Jak wyglądała ta przygoda, dlaczego się skończyła?

Zakończyłem swoją działalność i grę w piłkę nożną, ponieważ dopadła mnie kontuzja. Chciałem pozostać jednak przy futbolu, a niektórzy ludzie zachęcili mnie do sędziowania. Sędzią byłem przez kilka lat, poznałem wielu wspaniałych ludzi, no ale jak to w życiu bywa, nastąpił tego kres i skończyłem z tym.

 

Czy bycie sędzią piłkarskim jest niewdzięczną rolą?

To zależy. Dla mnie było czymś wyjątkowym, kiedy kończyłem swoją pracę i dwie drużyny podchodziły i dziękowały mi za prowadzenie zawodów. To jest jakby spełnienie wszystkiego na boisku.

 

A nie ciągnęło Cię do trenerki?

Bardzo mnie ciągnie. Jeszcze nie będąc tutaj w Malborku, prowadziłem cztery zespoły w województwie zachodniopomorskim. Myślę, że niedługo do tego powrócę. Mam uprawnienia i cały czas się szkolę w tym kierunku.

 

Piłka nożna najważniejsza, ale czy zdobycie wicemistrzostwa Europy w nordic walkingu było dla Ciebie największym sukcesem sportowym?

Myślę, że nie. To była fajna przygoda, staram się poznawać wszystkie dyscypliny sportowe, a nordic walking jest naprawdę niesamowity. Uprawiając ten sport angażuje się 90% swoich mięśni, to coś wyjątkowego. Żadna dyscyplina nie uaktywni pracy tylu mięśni co prawidłowe chodzenie z kijkami do nordic walkingu.

fot. archiwum prywatne

Czy spośród tych wszystkich dyscyplin, które spróbowałeś,  jest jakaś, która Cię jakoś zraziła i już nie chciałbyś do niej wracać?

Zawsze wielkie problemy miałem z pływaniem. Wiem, jakich wyrzeczeń potrzeba, aby pływać na wysokim poziomie. Poznałem bardzo wiele dyscyplin, ale pływanie jest dla mnie najtrudniejsze.

 

Mimo wszystko w Malborku najbardziej jesteś chyba kojarzony z organizacją wielu biegów. Czy pamiętasz pierwszy zorganizowany bieg i skąd się w ogóle wziął taki pomysł?

Sam też uprawiałem i do dzisiaj uprawiam tę dyscyplinę, lubię sobie pobiegać. Z wieloma osobami podjęliśmy decyzję, że zrobimy też coś w Malborku. Pierwszymi zorganizowanymi zawodami był chyba Bieg z Okazji Dnia Kobiet, ale nie jestem pewien, bo było ich już tak dużo. Nie organizuję imprez związanych tylko z bieganiem, ale praktycznie z wszystkimi dyscyplinami, jakie mogą być, z racji wykonywanego przeze mnie zawodu. Moi przełożeni mi zaufali i postanowili, że będę jedyną osobą w Polsce wśród wojskowych, która będzie się zajmowała organizacją imprez międzynarodowych.

 

Jak wygląda przygotowanie takiej imprezy, właśnie od strony organizacyjnej?

Zajmuje to bardzo dużo czasu. To jest taka logistyka, że jeśli nie znamy wszystkiego od wewnątrz, to możemy się nadziać na pewne niespodzianki. To też nie jest tak, że tylko Walendziak wszystko sam robi. Bez pomocy wielu ludzi nie potrafiłbym czegoś takiego zorganizować, to jest praca zespołowa. Ja mogę jedynie nasuwać pewne pomysły, które trzeba realizować, ale sam bym sobie z tym nie poradził.

fot. archiwum prywatne

Czy były jakieś problemy ze współpracą z miastem przy organizacji?

Nie, nigdy nie było, aczkolwiek trzeba sobie uświadomić, że takie planowanie imprez powinno się odbywać z rocznym, a nawet większym wyprzedzeniem. Jeżeli przyjdzie się na ostatnią chwilę, na spontanie, to miasto nie ma pieniędzy na organizację i trzeba być tego świadomym. Jeśli jednak wszystko zaplanujemy odpowiednio wcześniej, to miasto i starostwo są takim instytucjami, które na pewno nam pomogą, na czym skorzystają nasi mieszkańcy. Przy okazji chciałbym podziękować firmie Leier Polska SA z Wilhelmem Hipsagiem, dyrektorowi Muzeum Zamkowego, Januszowi Trupindzie, powiatowi malborskiemu i miastu Malbork, na czele z  kolejno Mirosławem Czaplą i Markiem Charzewskim, przedstawicielowi Starostwa, Przemysławowi Wądołowskiemu, Marcie Wróblewskiej, wójtowi gminy Malbork, Marcinowi Kwiatkowskiemu, Michałowi Błachutowi, a także przedstawicielom 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku, płk pil. Mirosławowi Zimie i ppłk Andrzejowi Sikorze. Bez tych ludzi nie bylibyśmy w stanie nic zorganizować.

 

Czy przy organizacji tych zawodów ważniejsza jest dla Ciebie kwestia sprawdzenia siebie, czy wyciągnięcie innych ludzi do jakiejś aktywności fizycznej?

Najważniejszym dla mnie punktem jest to, żeby jak najwięcej ludzi wzięło się za siebie i podjęło tę aktywność fizyczną. Malbork od kilku lat staje się takim fajnym ośrodkiem, gdzie ludzie zaczynają coś robić. Wystarczy popatrzeć nad Nogatem, gdzie porobili fajne ścieżki, na których ludzie zaczęli jeździć na rowerach, biegać, chodzić na kijach. To jest esencją tego wszystkiego.

 

Dlaczego bieganie stało się aż tak popularną aktywnością wśród ludzi?

Myślę, że jest to dyscyplina bez żadnych zobowiązań. Jak ktoś chce, to wychodzi, nie ma norm czasowych. Wystarczy sobie kupić buty, spodenki, koszulkę i można fajnie spędzać czas.

 

W Malborku istnieją także grupy biegowe. Co sądzisz o ich działalności?

W każdej mniejszej miejscowości w Polsce istnieją takie amatorskie grupy biegania i to jest naprawdę pozytywne. Ważne, że ci ludzie się łączą, spotykają, wyjeżdżają na zawody i jest między nimi fajna więź. Oni pokazują też wizerunek Malborka w środku i na zewnątrz, dlatego myślę, że powinno być jak najwięcej takich grup.

 

Jakich imprez biegowych możemy najbardziej oczekiwać jeszcze w tym roku?

Taka topowa impreza, która przypadkowo powstała w zeszłym roku, to Bieg Wałami von Plauena, rozgrywany 8 lipca. Planujemy też zorganizować zamkowy półmaraton, startujący ze Sztumu. Chyba pierwszy raz od XII wieku meta będzie zlokalizowana na średnim dziedzińcu naszego zamku. Jeżeli to dopniemy, to będzie to świetna impreza na przyszłe lata. Zaplanowaliśmy także Malborską Ligę Biegową, gdzie 25 listopada, 2 grudnia, 20 stycznia i 10 lutego rozegrane zostaną biegi na 5 kilometrów.

 

Jaki jest Twój marzeniowy cel względem organizacji imprezy sportowej?

Po rozmowie z moimi przełożonymi w Warszawie, dostałem zielone światło na to, aby w Malborku były rozgrywane międzynarodowe zawody, dokładnie w maju 2019 roku. Bieg na 10 kilometrów, atestowana, szybka trasa. Zjedzie się tu 12 krajów z całej Europy, będzie to więc świetna promocja naszego miasta. Co więcej, każdy będzie mógł wziąć w tych zawodach udział, a to oznacza, że mieszkańcy Malborka i miast ościennych będą się mogli ścigać z jednymi z najlepszych biegaczy na świecie i Europie. Jak już raz ją zrobimy, to na stałe zostanie w naszym kalendarzu.

fot. archiwum prywatne

Jeśli chodzi o Malbork, to według Ciebie jaka dyscyplina w naszym mieście ma największy potencjał rozwoju?

Wiadomo, że chciałbym, aby to była piłka nożna, która jest sportem narodowym. W ostatnim czasie na pewno biegi, a także triathlon. Jest spora grupa ludzi, która uprawia tę dyscyplinę. Życzyłbym sobie, żeby nasza drużyna w piłce ręcznej awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej, bo to byłaby świetna promocja dla miasta. Chciałbym jednak, żeby byli tam wychowankowie z naszego regionu, to jest bardzo ważne. 

 

Co miasto może zrobić, żeby pomóc bardziej tym sportowcom, którzy uprawiają nieco mniej popularne dyscypliny?

Myślę, że każda dyscyplina sportowa jest ważna dla naszego miasta. Patrząc na ostatnie lata, coraz poważniej się o tym myśli i miasto Malbork stara się swoimi środkami pomagać. Jeśli będzie ułożony jakiś długoplanowy rozkład tych wszystkich dyscyplin, to można to jakoś poukładać. Trzeba szanować każdego sportowca, niezależnie czy jest to piłka nożna, czy skok w dal, bo w przyszłości może po prostu z tego coś fajnego wyjść.

Michał Kruczkowski
Podziel się:
Oceń:
Tagi

Zobacz więcej z kategorii Pozostałe


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe i naruszające regulamin będą usuwane.

 
Była zawodniczka
Była zawodniczka 13.05.2018, 19:24
…………………….ja swoje ostatnie 500+ podarowałam WOŚP ! Jestem dumna stać mnie. A kto bogatemu zabroni ?